Po dobrze przyjętej pierwszej części, Whoopee Camp postanowiło wydać kontynuację przygód różowo włosego dzikusa, ale czy przejście na pełne 3D oddało w pełni klimat i jakość? Moim zdaniem nie, ale aby dowiedzieć się dlaczego, musicie czytać dalej!
Kim ogóle jest różowo włosy dzikus?

Tomba, czy Tombi, bo tak znana była ta seria w europie, to duologia wydana na pierwsze playstation. Są to gry opowiadające o młodym, dzikim chłopcu wplątanym trochę mimowolnie w walkę ze złymi świniami, które postanowiły terroryzować okoliczną ludność.
Jakiś czas po wydarzeniach z pierwszej części, Tomba otrzymuje list. Dowiaduje się on w nim, że jego bliska kompanka z dzieciństwa, Tabby, zaginęła. Bez chwili zawahania bohater wskakuje do morza i wyrusza wpław ku pomocy przyjaciółce, co jest zabawne, bo chwilę później z jakiegoś powodu zapomina, jak się pływa.
Zmiana perspektywy

Już w samym intro możemy zauważyć zmianę względem pierwszej gry. Tomba i Charles widnieją bowiem jako modele w pełni 3D. Firma postanowiła przejść z bardzo ładnej pixelowej grafiki z elementami trójwymiarowymi do pełnego świata opartego na trzech kierunkach. Grafika w grze, chociaż nadal kolorowa, to nie posiada już tego bajkowego klimatu. Playstation 1 nie było nigdy dobre w pełnym 3D, przez co modele wyglądają na bardzo mocno niedorobione, często poszarpane i niechlujne. Cała grafika, jak to bywa na PS1, pływa i skacze, a spora część elementów ma widoczny popup nawet kilka metrów od gracza. Mam wrażenie, że twórcy przeskoczyli na 3D, bo myśleli, że będzie to łatwiejsze niż rysowanie tradycyjnych spritów i nie wyszło to grze na dobre. Wystarczy spojrzeć na porównanie sprite’u 100 letniego dziadka z jego modelem w Tombie 2.
Grafika nie jest jednak jedynym elementem, który świadczy o niskim budżecie. Drugi projekt postanowił postawić bowiem na dubbing, zamiast śmiesznych dźwięków podczas dialogów. Chociaż na papierze wydaje się to dobrym pomysłem, to sam dubbing pozostawia wiele do życzenia, a fakt, że jedna osoba podkłada głos pod wiele postaci nie pomaga. Mam wrażenie, jakby w nagrywaniu udźwiękowienia do tej gry brały udział 3 osoby, które starały się często nieudolnie, modulować głos.
Utrudniona nawigacja
Sterowanie w pełnym 3D nie jest również tak precyzyjne, jak we wcześniejszym rzucie. I często sprawia problemy, gdy musimy wskoczyć na jakieś elementy, jak np beczki w wiosce rybaków, czy w głębokim lesie. Mówiąc o sterowaniu nie można nie wspomnieć o fatalnym etapie jazdy wózkiem w kopalni. Czas jest tam tak wyśrubowany, że nijak nie jest to przyjemne.
Muzycznie również występuje dźwiękowa bieda i powtarzalność: Jeśli chodzi o eventy, to nieważne, co się akurat dzieje na ekranie – w tle lecą w kółko chyba tylko dwie piosenki na krzyż w całej grze. Istnieje jedna melodyjka, kiedy aktywuje się jakieś zdarzenie, i jedna mroczna piosenka, gdy dzieje się jakaś akcja. Przez całą grę, przy 137 eventach, jesteś skazany na te dwa utwory.
Utrata magii

Bardzo ciekawym spostrzeżeniem podzieliła się moja dziewczyna, która siedziała obok i patrzyła, jak gram w obie części Tomby. Stwierdziła ona, że Tomba 2 podoba jej się znacznie mniej niż jedynka, głównie dlatego, że nie jest już tak kolorowa. Twórcy bardzo mocno zeszli z palety barw. Lokacje w większości są ciasne i klaustrofobiczne. Muzyka też stała się bardziej posępna. Mam wrażenie, że poszli w zbyt mroczną stronę, zamiast skupić się na tym, co dawało największy fun, czyli na barwnej przygodzie i postaciach.
Fabularnie Tomba 2 nie wypada tragicznie, ale chyba żadna z postaci nie jest tak charyzmatyczna i ciekawa, jak te we wcześniejszej grze. No może poza Charlesem, ale ten przecież przybył tutaj z Tombą z pierwszej gry. Najlepiej pod tym względem wypada Cyrkowe Miasteczko, gdzie występuje postać klauna. Zaraz za nim są farmerzy z rancza Kujara, czy enigmatyczny Kainen. Ten jednak przez całą grę jest bardzo słabo użyty i w pewnym momencie “z powodów” po prostu okazuje się być najważniejszą postacią w grze. Poza tym, to większość postaci jest dość generyczna, a wcześniej wspomniany dubbing im nie pomoga. Mimo to w grze bawiłem się naprawdę okej. Lubię tę grę, ale nie uważam jej za tak dobrą, jak część pierwsza. Uważam ją za diament, ale niestety taki, któremu przydałaby się myjka z Kopalnianego Miasteczka.
Trudy deweloperskie

To wszystko nie wygląda na celowe, słabe decyzje projektowe. Pamiętać trzeba, że pierwsza gra, chociaż przyjęta bardzo ciepło, to nie sprzedała się za dobrze. Stąd The Evil Swine Return musiało jednocześnie poprawić się względem pierwszej części, a jednocześnie zacisnąć pasa, bo budżet nie był idealny. Dlatego ta gra sprawia wrażenie, jakby w trakcie produkcji bardzo mocno obcięto jej budżet i zrobiono ją po kosztach, aby ją jakkolwiek dokończyć.
Oczywiście to są tylko moje luźne przemyślenia, nie mam ich popartych twardymi faktami, ale fakt, że Whoopee Camp zamknął się chwilę po wydaniu Tomby 2 może mocno to sugerować. Nie mogę jednak powiedzieć, że bawiłem się źle przy tej grze. Tomba 2, to nadal solidna platformówka, która mam ciekawe pomysły na elementy metroidvanii. Szkoda tylko, że środków nie starczyło, aby dowieść bardziej dopracowany projekt, a tym bardziej dowieść część trzecią.
